piątek, 25 sierpnia 2017

[LAWENDOWA PÓŁKA] HITY, NOWOŚCI CZY KITY ?


Dzień dobry kochani w piątkowy poranek. Pewnie się zastanawiacie co to się Róża za recenzję kosmetyków wzięła ?

A no takie było zamierzenie i dlatego też powstała "Lawendowa Kraina", bo tutaj można mówić głośno nie tylko o książkach.

Tak więc - w ostatni piątek miesiąca - na blogu będzie pojawiać się zestawienie hitów i kitów kosmetycznych, oczywiście nie wykluczam, że także w trakcie miesiąca coś się pojawi, ale to będzie raczej dotyczyć jednego produktu, a ostatni piątek będzie takie zestawienie z podlinkowanymi wpisami.

Dzisiaj przychodzę z  kosmetykami, które są widoczne na zdjęciu. Kto mnie zaskoczył,a kto zawiódł? Zapraszam do czytania. 

HITY ! 


W pierwszej kolejności dwa kremy, które są doskonale znane w blogosferze czyli MIYA ( różowa i żółta). Żółtą wersję -  Hello Yellow  - odżywczo-nawilżający krem z masłem mango kupiłam w połowie lipca, za poleceniem marki przez AniaMaluje . Drugą wersję - I love me - odżywczy krem z olejkiem z róży nabyłam niedawno, ale skradła moje serce nie tylko  pięknym zapachem, a przede wszystkim genialnym działaniem, dzięki któremu w końcu się uśmiecham. Od dłuższego czasu miałam straszne problemy ze skórą - wiecznie łuszcząca się, ściągnięta i generalnie żaden makijaż się na niej nie chciał trzymać. Od czasu użycia MIYA wszystko się zmieniło - rano budzę się z miękką i gładką twarzą. 

Cena nie jest jakoś strasznie wysoka, w Superpharmie bardzo często jest promocja - jedna trwa nawet aktualnie. 

Zdecydowanie polecam !

NOWOŚCI !


W tym miesiącu na mojej kosmetycznej półeczce pojawiły się także dwie nowości ( było ich więcej, ale na razie tylko te dwie rzeczy testowałam dłużej niż jeden dzień),  które otrzymałam podczas spotkania BlogBookMeeting od marki Eveline Cosmetics. Mam tutaj na myśli Oczyszczający żel do mycia twarzy z aktywnym węglem oraz paletkę do konturowania. 

Facemed+ Oczyszczający żel do mycia twarzy z aktywnym węglem to obecnie podstawowy produkt w porannej i wieczornej pielęgnacji twarzy. Pierwsze co go wyróżnia to naprawdę czarna barwa produktu - w pierwszej chwili, gdy do nałożyłam na dłoń byłam przerażona, ale po chwili na twarzy barwa się zmieniła i nie stanowiła żadnego problemu. Żel doskonale oczyszcza, nie podrażniał mnie
(mam niestety do tego tendencje), uspokoił cerę i stanowi doskonałą parę z kremami MIYA. 

Drugim nowym produktem, który mnie zachwycił jest paletka do konturowania Eveline Contour Sensation . Wstyd się przyznać, ale mając 28 lat prawie się nie malowałam, bo zdecydowanie bardziej wolałam dłużej poleżeć w łóżku rano, niż stać przed lustrem, a o konturowaniu nie miałam w ogóle pojęcia. Fakt, na mojej szafce stał podkład, ale zazwyczaj używałam kremy typu BB. Jednak - właśnie z okazji BBM postanowiłam się przełamać i od tamtego dnia prawie codziennie maluje się delikatnie ale jednak.  Contour Sensation jest bardzo łatwy w użyciu - na opakowaniu mamy pokazane co i gdzie powinno się nakładać. Efekt jest oczywiście bardzo delikatny, ale mnie zdecydowanie taki pasuje. 

KITY ! 


Niestety w całym tym zestawieniu trafiły się dwa kity. Mam tutaj na myśli dwa produkty z Douglasa

Na te dwa kosmetyki trafiłam przy okazji "Dnia Douglas" w SCC jakoś końcem czerwca. Po dermokonsultacji kupiłam właśnie tę piankę, lotion tonik, mleczko oraz krem i serum - wszystko marki własnej Douglas

Wrzuciłam zakupy do szuflady i zapomniałam. Wczoraj przy okazji zmywania makijażu pomyślałam, że wyciągnę piankę i lotion tonik. Niestety była to zła decyzja - po użyciu pianki, cera nie było dobrze oczyszczona - ja wiem, że to seria do cery wrażliwej, ale miałam wrażenie, że na buzi mam w dalszym ciągu warstwę podkładu, a po toniku z tej samej serii to wyglądałam jak po kilkugodzinnym opalaniu - cera była tak podrażniona, że nawet jej dotknięcie mnie bolało. Delikatnie płukałam twarz wodą i dopiero, gdy przestało mnie piec, to nałożyłam krem z MIYA. 

Wiem, że to może być reakcja indywidualna, ale ja mam chyba pecha w ogóle do marki własnej Douglas. Przed BlogBookMeeting poszłam do drogerii po "poradę" w kwestii makijażu. Przesympatyczna pani konsultantka zaproponowała mi, że pokaże mi przykładowy make-up. No i wszystko było fajnie ( kupiłam sobie paletkę, szminkę i tusz do rzęs), ale po zmyciu tego makijażu moja twarz niestety nie była fajna - pojawiło się wyraźne podrażnienie i musiałam się ratować maścią sterydową. 

Zdecydowanie nie polubiłyśmy się z marką Douglas w kwestii pielęgnacji.  I nie dam jej już szansy. Krem powędruje do mojej mamy, która go od czasu do czasu używa., a  KITY wylądują w koszu !


Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam swoimi opiniami o tych kosmetykach ! Używacie któregoś z nich ?

Pozdrawiam i do napisania za miesiąc.  

1 komentarz :

  1. Może robisz błędy w pielęgnacji? Od zmywania makijażu są specjalne produkty - mleczko czy płyn do demakijażu. Potem używa się mydełka/pianki/żelu, potem tonizowanie skóry i krem na noc/ na dzień.

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.