wtorek, 16 stycznia 2018

Problemy początkującego autora

Dzień dobry kochani!

Dzisiaj  wtorek, szesnasty dzień roku. Urodziny mojego taty.


Teraz jednak przychodzę z tematem, który sam mnie dotyczy, bo ostatnio mam mniejsze lub większe problemy z weną twórczą.

1. Brak wierności bohaterom i ich historii.

U mnie ten problem pojawia się najczęściej. Gdy siedzę i piszę np. "Szukaj mnie", do głowy dobijają się bohaterowie "Serce na dłoni". Tracę kontakt z pierwszą historią.Nagle nie umiem się skupić.

2. Nadmiar pomysłów. 

Ten problem pokazuje się zwłaszcza jak skończymy pisać dany rozdział/fragment. Odkładam tekst na bok i np. następnego dnia już nie jestem przekonana, albo na przykład napisałabym inaczej dany tekst - to akurat najbardziej dało mi się we znaki przy powrocie do "5 mil do szczęścia" - mojego debiutanckiego tekstu, do którego wróciłam po ponad 2 latach, gdy znalazłam wydawcę dla "Lawendowych nut".

3. Krytyczne spojrzenie na tekst własny. 

Po raz kolejny przykład "5 mil do szczęścia".  Kiedy zasiadłam po przerwie do tego tekstu - poczułam jak wiele się przez ten czas się nauczyłam. Inna konstrukcja bohaterów, stylistycznie o matko. Wstyd było się do tego przyznać. Nigdy bym nie pomyślała, że tak to będzie.

4. Zniechęcenie.

Czasem mam kilka dni pod rząd, gdy nie chce mi się nic. Mimo,że grupowy dedlajn goni, to nie ma mocnych, nie umiem siąść i pisać. Od śmierci mojej psinki nie umiem się w domu skupić i pisać. Jeżeli chcę coś napisać, to muszę wyjść. Na przykład do kawiarni, czy biblioteki. Tam jestem tylko ja i mój komputer.

5. Wątpliwości

Czasem tak mam, że podejmuję się umieszczenia w tekście wątku X. Kontrowersyjnego np. zdrady, LGBT itp. Kiedy już napiszę, to zaraz w głowie zapala się lampka ostrzegawcza - czy na pewno powinnam, wtedy robię zazwyczaj research w grupie/ w środowisku najbliższych.


Czy Wy również macie takie wątpliwości ?

Trzymajcie się .

Miłego wtorku.

Róża.

6 komentarzy :

  1. Nadmiar pomysłów zawsze był moim problemem. Próbowałam upchnąć w tekście wszystko naraz, a w konsekwencji nie wychodziło z tego nic sensownego. Ostatnio też wróciłam do opowiadania, które pisałam sobie do szuflady w liceum i to był przejaw krytycznego myślenia. Wszystko poszło do kosza.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydownaie u mnie problem zawsze tkwił w nadmiarze pomysłów. Trzeba jakos nauczyc sie nad tym zapanowac albo zaczac spisywac zeby było na godzine W.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja co prawda piszę blog, a nie powieści, lecz wiele rzeczy mnie dotyczy. Wątpliwości, krytyczne spojrzenie na to, co napisałam, zniechęcenie dopadają mnie czasem. To chyba normalne dla każdego piszącego. Ważne, by zwyciężyć niemoc i pisać dalej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Moim największym problemem jest krytyczne spojrzenie na własną radosną twórczość. Rzadko jestem w pełni zadowolona z tekstów.

    OdpowiedzUsuń
  5. uważam że powinnaś pisać co Ci w duszy siedzi. I nie oceniaj się tak rygorystycznie;)

    OdpowiedzUsuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.