środa, 21 lutego 2018

Po korekcie autorskiej.

Dzień dobry kochani w środowy poranek. Co u Was? Czy też tak zimno?

Ja właśnie wczoraj skończyłam korektę autorską „Lawendowych nut”, naniosłam wiele poprawek, zgodnie z sugestią pani korektor i jakoś po dwunastej w południe postawiłam ostatnią kropkę w podziękowaniach. Trochę tego było, w całej książce mamy 403 248 znaków. Podejrzewam, że jeszcze wpadnie po drugiej korekcie wydawnictwa, bo moja pani wydawca, którą z tego miejsca pozdrawiam, jest z tych mocno krytycznych osób i pewnie będą uwagi.

Dzisiaj mija 13-tydzień od kiedy moje życie się zmieniło. 22.11.2017 odeszła moja malutka psinka. Niestety – myślałam, że czas uleczy rany, ale na ten moment nic nie jest lepiej, ciągle mam do siebie pretensje, że nie umiałam godnie jej pożegnać. Spanikowałam, nie potrafiłam sobie z tym poradzić, mam koszmary – słyszę jej pisk, gdy umierała. Ona tym piskiem chciała się z nami najpewniej pożegnać, a ja uciekłam. Moje serce pękało. Ostatnio dwie noce budziłam się pewna, że piszczy i chce na łóżko. Moje ręce automatycznie kierowały się na podłogę i dopiero wtedy przypominałam sobie, że jej już nie ma. Mam kilka filmików z nią i niestety nie mam odwagi na ten moment ich oglądać.

Kiedy była chora i już wisiało nad nią widmo uśpienia, poprosiłam ją aby zesłała nam kiedyś nową „iskierkę”. I chyba daje nam ona znać, że czas o tym pomyśleć, bo wyświetliło mi się ogłoszenie o piesku do adopcji. Nawet jeśli to przypadek.


Obecnie wracam do pisania „Serca na dłoni”, która jest pracą na konkurs o tematyce NA.

Trzymajcie się ciepło.  

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka. Wszelkie prawa zastrzeżone.